Jak BMW-Challenge pomaga w realizacji marzeń – wywiad z Mateuszem Bartkowiakiem

przez  |  0 Komentarzy

Mateusz Bartkowiak to utalentowany kierowca, swoje umiejętności i zdobywane przez wiele lat doświadczenie, wykorzystuje nie tylko w rajdach czy wyścigach samochodowych, ale również w rajdach terenowych. Jego regały uginają się już od pucharów. Zawsze stawia sobie cele i wytrwale dąży do ich realizacji. Po wielu przygodach chce wrócić na tor. Czy myśli o powrocie do naszego cyklu? Jakie ma plany? Do jakiego auta nigdy by nie wsiadł? Na te i wiele innych pytań odpowiada w poniższej rozmowie. 

2017 rok to dla Ciebie czas nowych wyzwań, jak spędziłeś ten sezon?

To prawda, wyzwań było kilka. Przede wszystkim poznałem czym są rajdy terenowe i wystartowałem w cyklu Rajdowych Mistrzostw Polski Samochodów Terenowych. W planach miałem przejechanie całego cyklu i zebranie jak największego doświadczenia aby w 2018 roku walczyć o tytuł Mistrza Polski. Niestety odnowienie się kontuzji kręgosłupa z 2010 roku i druga operacja wykluczyła mnie z rywalizacji oraz z planu startów w niewątpliwie nieprzyjaznych dla kręgosłupa warunkach jakimi są odcinki terenowe. Udało się wystartować w trzech rundach RMPST, co było bardzo ciekawym doświadczeniem i przygodą.

17884132_842389199242277_6086507362793751071_n

Rajdy terenowe to zupełnie inny rodzaj rywalizacji, jakie są Twoje wrażenia po tych kilku startach? 

Świetne i bardzo wymagające zawody zarówno dla sprzętu jak i dla załogi. Niestety nie udało mi się przejechać pełnych zawodów całkowicie bezawaryjnie gdyż auto dopiero dopieszczałem razem z OMM i tak naprawdę jak już było w pełni gotowe, to nawalił mój kręgosłup. Dużym minusem w RMPST jest mała ilość startujących zawodników, ale to się zmienia na lepsze z roku na rok. Na 90% nie stanę już na starcie w zawodach CROSS COUNTRY, byłoby to za duże ryzyko biorąc pod uwagę dwie operacje kręgosłupa, które mam w swoim życiowym portfolio.

Jak w tej chwili dbasz o tę kondycję fizyczną i psychiczną?

W tej dokładnie chwili staram się wrócić do formy po operacji, zatem kondycje fizyczną zapewnia mi codzienna rehabilitacja. Nieoceniona w motorsporcie jest wydolność organizmu, zatem trening fizyczny zarówno wydolnościowy jak i siłowy jest konieczny, jeżeli zawodnik myśli o walce w czołówce. Dobra kondycja psychiczna to klucz do sukcesu. Kierowca świetnie przygotowany fizycznie, który nie poukłada sobie wszystkiego w głowie przed startem, nie będzie w stanie dobrze pojechać. Osobiście do sezonu 2018 zamierzam przygotowywać się z osobą, która pomogła mi utrzymać kondycję psychiczną w mistrzowskim sezonie 2014.

Jesteś jednym z tych kierowców, którzy po wielu przejeżdżonych sezonach w AB CUP i BMW-Challenge, poszli krok wyżej. Ty zacząłeś startować w wyścigach na Torze Poznań. Co czułeś, gdy dwukrotnie odbierałeś puchar za Mistrza Polski?

Zdobycie tytułu Mistrzowskiego jest wspaniałym przeżyciem, szczególnie jak jest to tytuł zdobyty w walce z wieloma utalentowanymi i szybkimi kierowcami. Wcześniejsze starty w BMW-Challenge dały mi ogromne doświadczenie w „trzymaniu ciśnienia” do ostatnich metrów i ostatnich sekund. Idea ścigania pucharowego w jak najbardziej zbliżonych do siebie samochodach od zawsze była dla mnie prawdziwym wyznacznikiem umiejętności kierowców. Zwycięstwo w Wyścigowych Samochodowych Mistrzostwach Polski w pucharze BMW IS CUP było dla mnie ukoronowaniem 14 lat startów w motorsporcie.

reakcja_wsmp A jak po latach oceniasz cykl BMW-Challenge?

Bez cienia wątpliwości starty w BMW-Challenge były dla mnie okresem, w którym zebrałem najwięcej doświadczenia w prowadzeniu RWD. Treningi, a następnie ściganie się z kolegami z TEAM KONTRROLL było piekielnie dobrym szlifowaniem umiejętności. Marcin Piątek i Lecha Kaczmarek to również mistrzowie BMW-Challenge, na treningach podpatrywaliśmy się wzajemnie i wyciągaliśmy to co każdy miał najlepsze w swoim stylu jazdy.

Czyli śmiało możemy stwierdzić, że wyniosłeś stąd sporo cennych doświadczeń? 

Same zawody, dzięki zróżnicowaniu tras narzucały naukę szybkiej i technicznej jazdy. Śmiało mogę stwierdzić, że nie zdołałbym osiągnąć sukcesów w wyścigach gdybym nie zdobył doświadczenia i umiejętności podczas startów w BMW-Challenge.

Co doradziłbyś kierowcom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę ze sportami motorowymi? Jak osiągnąć zamierzone cele na Twoim przykładzie?

Osobiście nie uważam siebie za super utalentowanego kierowcę, który z łatwością wygrywa zawody motorsportowe. Cele jakie sobie stawiałem – osiągałem poprzez częste treningi i pracę nad sobą zarówno fizyczną jak i psychiczną. Trzeba nieustannie się doskonalić i równać do lepszych od siebie. Mistrzostwo w każdej dziedzinie sportu – nie tylko w motorsporcie – to składowa ciężkiej pracy, wytrwałości i odrobiny szczęścia. Jedno jest pewne, jak ktoś odnajdzie pasję w motorsporcie to ma przechlapane, bo nie da się z niej zrezygnować :).

10402390_645478545566456_8366453446521630204_n

Kiedy mówimy o BMW-Challenge, jakie masz wspomnienia z tym cyklem? 

Te myśli zawsze wywołują uśmiech na mojej twarzy. W tym cyklu zawierało się wszystko co najważniejsze w sporcie czyli rywalizacja, wysoki poziom sportowy i wielu wspaniałych zawodników, którzy po latach zostawali mistrzami i wygrywali wiele innych zawodów. W BMW-Challenge to jednak nie wszystko – każde zawody i wyjazd to było spotkanie ze świetnymi ludźmi. Cała stawka potrafiła się świetnie bawić zarówno podczas rywalizacji jak i po zawodach. Wielokrotne „integracje”, które niekiedy rozciągały się na dwa dni, pozostały w mojej pamięci do dzisiaj. Znajomości i przyjaźnie zawarte na BMW-Challenge to kolejne bardzo cenne puchary.

Zaproponowałbyś jakieś zmiany w cyklu, które wg Ciebie urozmaiciłyby jeszcze bardziej rywalizację? 

Przez wiele lat cykl był szlifowany pod wieloma względami. Uważam, że teraz jest to dopracowana formuła startów. W latach, kiedy startowałem, była to dla mnie idealna odskocznia i totalnie niczego mi nie brakowało. Powtórzę, że ten cykl tworzyli i pewnie nadal tworzą ludzie z pasją – zarówno od strony organizacyjnej jak i po stronie zawodników. Cykl, w którym organizator przygotowuje spotkania przedsezonowe aby wysłuchać zawodników i wspólnie ustalić kwestie regulaminu, to złoto na miarę aktualnych czasów. Do dzisiaj z uśmiechem na twarzy wspominam spotkania regulaminowe („statutowe” jak to nazwaliśmy w KONTRROLL). Największym atutem pozasportowym w BMW-Challenge była dla mnie startująca ekipa.
Żeby zaproponować zmiany, musiałbym wystartować w całym cyklu, poznać aktualnie startujących tam ludzi i ich wymagania – jednak na ten moment uważam, że ten cykl to całkowicie sprawdzone i świetne zawody.

To cenne informacje zarówno dla organizatorów jak i samych uczestników.
W ciągu tych kliku lat rywalizowałeś za kierownicą nie jednego BMW, ile ich było?

Te, którymi jeździłem tylko w cyklu BMW-Challenge, to: E30 318is / E36 320i sedan / E36 328i sedan / E36 323ti compact / E36 M3 sedan. W zawodach FOLKRACE i wyścigach doszły jeszcze E36 318ti compact i E36 318is coupe. Jednym słowem prawie wszystkie dopuszczone do cyklu wcielenia E30 i E36.

72f

A którym z nich jeździło Ci się najlepiej?

Nie będzie chyba zaskoczeniem, że najwięcej radości z jazdy dawało mi oczywiście E36 M3. Samochód, który jechał od samego dołu, a górą nic nie tracił, mogłem się skupiać na technice jazdy bo mocy i momentu nie brakowało. Myślę, że dużym zaskoczeniem będzie drugi model, którym mi się najlepiej jeździło w BMW-Challenge – był to kompot 323ti, którego użyczał mi Marcin Piątek po tym jak zrolowałem w Toruniu moją „myszowatą karetę” e36 328. Niechlubny compact wyjątkowo mi pasował i czerpałem też dużo radości z jazdy tym modelem.

Do jakiego samochodu nigdy w życiu byś nie wsiadł, a który jest Twoim największym marzeniem?

Chyba nie ma takiego modelu, którego nie chciałbym wypróbować. Nawet multiplę chętnie bym usmażył :) Opór mam przed wsiadaniem na dwa kółka. Z jednej strony dlatego, że nie umiem jeździć motocyklem, a z drugiej dlatego, że szukałbym limitów, a będąc ojcem dwóch córek byłoby to skrajnie nieodpowiedzialne.

Marzeń motoryzacyjnych, takich nie do zrealizowania chyba nie mam. Na pewno w najbliższym czasie chciałbym przejechać się w warunkach sportowych samochodem na profesjonalnej skrzyni sekwencyjnej i jakimś bardzo mocnym rajdowym 4×4. Nie odmówiłbym także spróbowania swoich sił w jakimś ciekawym PROTO w rallycrossie :).

Wiemy, że cały czas rozwijasz swoją firmę, połączenie pasji z pracą to doskonały pomysł. Jakie są Twoje pozostałe plany na ten sezon? 

Z rajdów terenowych musiałem zrezygnować, ale bezczynnie nie usiedzę na pewno. Planuję połączyć działalność jaką prowadzę ze startami w WSMP. Moja firma specjalizuje się w produkcji stanowisk serwisowych do motorsportu oraz kreacji wizerunku zawodników, teamów i całych zawodów (www.reakcjamotorsport.pl). Zamiast wystawiać się na targach, planuję wystawiać swoje pokazowe stanowiska serwisowe podczas startów w pucharze BMW CUP PL i jednocześnie wystartować w pełnym cyklu. Wracam zatem na tor wyścigowy po roku przerwy w startach w WSMP. W tym momencie w pucharze BMW jest najwięcej startujących zawodników w systemie pucharowym w randze mistrzostw Polski. Moim celem będzie podium na koniec sezonu i zwycięstwo w co najmniej jednym wyścigu BMW CUP PL. Możliwe, że pojawię się też gościnnie w rallycrosie, również za sterami BMW :) Realizacja tak ambitnych planów może być możliwa tylko dzięki doświadczeniu jakie zebrałem w BMW-Challenge.

IMG_5551

Czy kiedyś wrócisz jeszcze do rywalizacji w BMW-Challenge – rundy drogowe Cię nie kuszą?

Wielokrotnie o tym myślałem. Niestety nie mam i pewnie nie będę mieć w najbliższym czasie samochodu przygotowanego do odpowiedniej klasy w BMW-Challenge. Mam też rodzinę, której muszę zapewnić odpowiednią ilość swojego czasu. Ustaliliśmy, że sytuacja optymalna dla mnie i dla rodziny to starty w jednym cyklu – w tym sezonie padło na WSMP. Chociaż… z każdą chwilą nachodzi mnie ochota na pojawienie się w BMW-Challenge choćby gościnnie, właśnie na rundzie drogowej.

Dziękujemy za rozmowę, życzymy zdrowia i dalszych sukcesów.

 

 

Napisz komentarz

komentarze