BMW Challenge – impreza BMW dla dresiarzy? | Racing Tires BMW-Challenge

BMW Challenge – impreza BMW dla dresiarzy?

przez  |  0 Komentarzy

Tak to trochę jest u nas, że jak coś ma w nazwie BMW to się kojarzy jednoznacznie z paleniem gumy na placu pod hipermarketem… Podobnie jak obraźliwe jest pisanie przez dziennikarzy, że policja zatrzymała Froga po szaleńczym „rajdzie” po mieście. I tak jak z rajdem to nie miało nic wspólnego tak BMW Challenge to jest czymś zupełnie innym… Wyjaśnijmy te kilka kwestii.

Automobilklub Bydgoski od 2007 roku organizuje imprezę od nazwie AB CUP, która nazywa siebie rallyspirntem. Czym to się różni od rajdu? Rajd odbywa się po normalnych drogach zamkniętych dla ruchu ulicznego. Ten sport jest najpiękniejszy, ale bariera wejścia dla wielu jest zbyt wysoka. Kiedy ja zaczynałem przygodę z motor sportem na początek startowało się w KJS (Konkursowa Jazda Samochodem). Później rajdy. Różnica potrzebnych środków i przygotowania auta była kolosalna. Tak właśnie powstał rallysprint. Wypełnienie luki pomiędzy jednym i drugim. Odcinki są dużo dłuższe niż w KJS (niektóre rundy nawet do 10 km), dużo szybsze (już nie po placu dookoła pachołków), ale z drugiej strony obiekty wybierane do AB CUP to zaadaptowane tory (Kielce z odcinkiem wspinającym się na wzgórze w lesie, Poznań z parkingami znanymi z giełdy samochodowej i z torem gokartowym), stare lotniska i poligony wojskowe, ośrodki szkolenia kierowców, odcinki zamkniętych dróg również, ale odpowiednio wyselekcjonowane. W odróżnieniu od rajdu mniejsza jest różnorodność – 2-3 odcinki są powtarzane po kilka razy, ale dużo większe jest bezpieczeństwo – asfalt jest równy, albo prawie równy, na większości trasy jest zdecydowanie dalej do rowów, drzew, przepustów, itd. Nawet jak coś się nie uda to jest duża szansa, że bez pomocy wyspecjalizowanego serwisu, a z pomocą trytytek i powertape’a jeszcze pojeździmy tego dnia.

głowiński

Gdzie miejsce na furę dla dresa? W ramach tego cyklu rozgrywane są zawody BMW-Challenge, to nic innego jak dedykowane klasy poza tymi klasycznymi pojemnościowymi. Z moich obserwacji wynika, że są tam i fani BMW, Ci prawdziwi, posiadający mózg oraz Ci którzy zupełnie nie mają sympatii do marki, ale wiedzą, że te samochody do względnie taniego sportu nadają się idealnie. Dostępność części, dostępność modeli, rozpiętość silników od 1.8 IS E30 do E46 M3 to jakieś 120 do 400+ KM w klasach Open. Co ich łączy? Miłość do najtrudniejszego na brudnych rajdowych ścieżkach tylnego napędu i chęć doskonalenia techniki jazdy w dobrej atmosferze. Przez 6 lat nie spotkałem się, żeby ktoś komuś nie pomógł w parku maszyn, nie podzielił się uwagami na temat toru jazdy, czy ogólnymi informacjami na temat motoryzacji, np. ostatnio w Zegrzu Pomorskim dowiedziałem się o Skodzie VRS, więcej niż można przeczytać w całym internecie.

To jeszcze coś o uczestnikach. Wspomniana atmosfera to coś co mnie najbardziej zainteresowało. Na początku przygody z AB CUP planowałem Hondę Civic, klasa S1600, ostatnio niezbyt liczna, ale bardzo szybka. Pojechałem zobaczyć jako kibic. Podzieliłem się
planami. „Przestań, tylko RWD.”, „Powyżej pewnej prędkości napęd nie ma znaczenia.”, „Liczy się dobra zabawa.”, „Hołowczycem nie będziesz, ale umiejętności przybędzie Ci dwa razy tyle.”, „Spróbuj.”, „Tu piąte miejsce cieszy dziesięć razy bardziej niż pierwsze w innych zawodach.” Wyjechałem z przeczuciem, że nic nie wiem, ale zacząłem się zastanawiać. Kilka telefonów do osób, którym ufam bezgranicznie i zero wsparcia. Wszyscy o tym BMW i byciu mężczyzną. Nigdy wcześniej nie ścigałem się tylnym napędem. Raz się żyje…

Rozpoczęły się poszukiwania. Okazuje się, że są miejsca gdzie można wynająć auto w specyfikacji idealnej do BMW Challenge (np. wynajemrajdowek.pl), ówczesna klasa Hobby była naturalnym wyborem. Wynajem na początek to świetna sprawa jak nie jest się przekonanym, albo nie ma czasu na przygotowanie i utrzymanie rajdówki. Nie lubię niespodzianek więc na początek trening w Bednarach, typowy track day, pierwsze koty za płoty. No i się zaczęło… BMW Challenge wygrało i zawładnęło moim sportowym życiem.

Zawody za zawodami, pojawiło się prywatne BMW bez „X” (tylko dlatego, że ciężko znaleźć przyzwoitego Lexusa w specyfikacji, która by mi odpowiadała na rynku wtórnym – tak, ja z tych co wolą japońskie). Pierwszy sezon zawsze w okolicy piątego miejsca – przewidzieli „koledzy”, a co gorsze zawsze za Marcinem Pętlakiem, który mnie do tego wszystkiego
namówił i wciągnął w AB CUP. Chyba tylko raz był na mecie za mną, bo zepsuł auto. Później był epizod w klasie S2500. Autem z pojemnością 1.8 było ciężko, ale pojawiały się jakieś miejsca na pudle. Auto nadal to samo, ale chciałem trochę poeksperymentować ze specyfikacją i oponami więc nie spełniałem regulaminu klas BMW Challenge. Nie da się dogodzić każdemu. Restrykcyjne regulaminy mają wady i zalety. Sceptycy mówią, że te regulaminy przeszkadzają trochę jak ktoś startuje w innych zawodach, z drugiej strony gwarantują to, że ścigamy się bardzo zbliżonymi samochodami porównując umiejętności kierowców. Organizatorzy co roku zapraszają zawodników do wspólnej dyskusji co zmienić w kolejnym sezonie, żeby było dalej fajnie. Tak powstała klasa S2000 i S2800 zamiast S2500, która paradoksalnie wcale mi nie pomogła w klasyfikacji, bo pojawiło się dużo więcej samochodów. Zmotywowała za to bardzo.

głowiński4

Po krótkie przerwie spotkałem ponownie jako kibic w Kielcach Karola Procelewskiego, który opowiedział o nowej klasie w sezonie 2018. Ponownie BMW Challenge mnie kupił. Jeszcze bardziej restrykcyjna klasa, tylko BMW E46, tylko 330i, w zasadzie oprócz zamkniętego katalogu rzeczy, które można zrobić (zawieszenie, dyferencjał, redukcja wagi do narzuconego limitu, bezpieczeństwo) nie wolno nic zmieniać. Prawie seria. Efekt, śmieszne pieniądze i klasa, która zabezpiecza przed wyścigiem zbrojeń z osiągami prawie klasy Sprint/Open. Co prawda nowo zbudowane auto psuje mi zabawę, wciąż choroby wieku dziecięcego. Dzięki małemu wsparciu wiedzą Marka Winczewskiego udało się ukończyć wszystkie rundy, ale niesmak pozostał. Liczę na to, że w Pile w końcu zajmę się tylko prowadzeniem, a nie mechaniką…

Do końca sezonu zostały dwie rundy, Piła 22 września i Kielce 20 października. Jeżeli KJS to za mało, Twój cykl już Ci nie odpowiada, czy nawet chcesz zacząć przygodę z motorsportem, nie jesteś gotowy na RSMP to polecam i zapraszam. Idealny moment, żeby przyjechać i zobaczyć, a w przyszłym sezonie powalczyć o wszystko.

Tekst: Michał Głowiński (klasa 330i)

Napisz komentarz

komentarze